MEDIA         KONCERTY         KONTAKT  

 

TEKSTY PIOSENEK:

Ulica i czarownica
Noc nas kryje swoim skrzydłem,
poszły spać już nawet wrony.
Wicher tylko drzewa krzywi
patrzą sowy kręci głowy.

Ja za wami, a wy przodem.
Już do końskich niedaleko.
W krzakach siedzą nocne stwory,
z lasu niesie wilcze echo.

Przejdźmy bokiem, mówi Zycho.
Cuniek tylko skinął głową.
W domku nigdy nie śpi licho,
a tym bardziej z jedna nogą.

Ja za wami, a wy przodem
obok domku czarownicy.
Nagle grunt nam się osuwa
i spadamy do piwnicy.

ref:
Czarownica za dwa zeta
zrobi sobie z nas kotleta.
Domek ma na jednej nodze
tam na końskich ku przestrodze

Jak te liście się trzęsiemy
co je wicher dzisiaj trąca.
Wchodzi do nas czarownica
mówi, że jej padły łącza.

Macie szczęście moje koty
choć mam chrapkę na kotleta.
Facebook mi się nie ładuje
podłączycie w domku neta

ref:
Czarownicy za dwa zeta
podłączamy w domku neta.
Domek ma na jednej nodze
tam na końskich ku przestrodze

Kawalerski
Bo gdy się burzy w kuflach noc
i te co brzydkie są teraz ładniejsze
mogę tu dać ostatni grosz,
powiedzmy nawet, że dam więcej.
Bo kiedy umysł wyłączony
to serce ciągle leje nam dzbany.
Pięciu zapitych mych kolegów
stryczek do szyi ma przywiązany.

To ostatnia taka noc.
O świcie będzie koniec świata.
Wypijmy jeszcze parę piw,
wypijmy za te wszystkie lata.

Bo gdy się burzy w kuflach noc
i ta najbrzydsza teraz się burzy.
Kiedy wydałem każdy grosz
budzę się rano z głową w kałuży.
Bo kiedy umysł wyłączony
to serce ciągle lało nam dzbany.
Pięciu zapitych mych kolegów
wisi na stryczkach żon kochanych.

To ostatnia taka noc.
O świcie będzie koniec świata.
Wypijmy jeszcze parę piw,
wypijmy za te wszystkie lata.

Fabryczne niebo
Nocą na fabrycznym niebie
gwiazdy głośno tną w .
Zaraz księżyc im przyjebie,
tylko skończy hamburgera.
Nocą na fabrycznym niebie
szybujemy z chłopakami.
Deszcze zaprasza nas na wódkę
i prowadzi ulicami.

Taka noc może trwać
w nieskończoność.
Jeśli nie wiesz czego chcesz
to rusz głową.
W taką noc opowiemy
sobie sami,
czemu jesteśmy tacy
pojebani.

Nocą na fabrycznym niebie
księżyc skończył hamburgera.
Błyszczą spadające gwiazdy,
może spełnią się życzenia?
nocą pod fabrycznym niebem
deszcz z uśmiechem nam polewa.
Jutro o tej samej porze
wypijemy za marzenia.

Taka noc może trwać
w nieskończoność.
Jeśli nie wiesz czego chcesz
to rusz głową.
W taką noc opowiemy
sobie sami,
czemu jesteśmy tacy
pojebani.

Zabij lenia
Ile lat tyle wad,
z każdym rokiem więcej.
Można tak w miejscu stać
i rozkładać ręce .
Pomyśl, że lada dzień
może nas już nie być
i żyj tak jakbyś chciał
a nie jakby chcieli.

Zabij w sobie lenia,
masz głowę do myślenia,
nie do trzymania
zanieczyszczenia.
Dość tego pierdzielenia,
zabij w sobie lenia,
zabij lenia.

Ile lat tyle dat,
będzie jeszcze więcej.
Każdy dzień sprawdza cię
czy masz wielkie serce.
Daj co masz chociaż czas,
małą cząstkę siebie.
Duszek twój będzie miał
mały domek w niebie.

Zabij w sobie lenia,
masz głowę do myślenia,
nie do trzymania
zanieczyszczenia.
Dość tego pierdzielenia,
zabij w sobie lenia,
zabij lenia.

Czarne okulary
Zdejmij te czarne okulary,
czarny makijaż czarny bez.
Czarne oliwki czarny mary,
za oknem czarny pada deszcz.
Zdejmij te czarne okulary,
czarny postarza przecież wiesz.
Życie rozjaśni się światłami,
A noc stanie się dniem.

Nie potrzeba nam tylu czarny słów.
Zamknij całe zło i wyrzuć klucz.
Nie potrzeba nam tylu czarnych słów.

Czas
Dlaczego czas mnie goni i za rękę trzyma?
Wskazówka żmija chęci ze mnie wypija.
Dlaczego czas jest czasem takim fagasem,
prowadzi mnie najciemniejszym lasem?
Dlaczego w dzień nie mogę się odnaleźć?
Dlaczego nocą jest tak wspaniale?
Dlaczego w reklamówce chowam marzenia?
Dlaczego serce bije tylko w kieszeniach?

Oglądam się za siebie kolejny raz.
I tak wiem że czas dogoni nas.

Nocna emka
Nocna emka z nudów pęka,
sufitowe radio gra.
W każdej szybie ktoś jak ja.
Nocna emka to udręka,
drzwi otwiera syczy stęka.
Wchodzi ktoś taki jak ja,
on nie widzi nigdy dnia.

Zawieszony o północy
strzelam w gwiazdy z białej procy.
Tak jak wszyscy mam marzenia
w nocnej emce do spełnienia.

W nocnej emce księżyc klęka,
prosi bym nie ruszał gwiazd.
Sufitowe radio dalej gra.
Trzymam procę w swoich rękach
i celuję gwiazdom w twarz.
One są takie jak ja,
nie zobaczą nigdy dnia.

Zawieszony o północy
strzelam w gwiazdy z białej procy.
Tak jak wszyscy mam marzenia
w nocnej emce do spełnienia.

Ecc83
Mam już case, a w nim piec.
Parę spoko kostek.
Jest tam drive, delay też,
no i kaka z boostem.
Chorus w loop, kabel siup
volume na maxa.
Przester tnie, metal wie
nie potrzeba diaxa.

Uśmiech mam jak z najsa
bo wszystko jest true bypass.
Gdy za czasów Wajsa
nie było true bypass.

Footswitch pyk, przeser znikł.
Mam fajnego cleana.
Treble bas, middle raz,
dwunasta godzina.
Gała w bok, mały skok,
a już fajny crunch.
Marshall wie, mesa też,
że to gra pomarańcz.

Uśmiech mam jak z najsa
bo wszystko jest true bypass.
Gdy za czasów Wajsa
nie było true bypass.

Powalony
Ukrywam się przed sobą
jestem powalony.
Potrafię godzinami
patrzeć się na schody.
Czytam dużo książek
bo są tam przygody.
Czasem zapominam,
że jestem powalony.
Może wyjdziesz gdzieś.
Może poznać mnie chcesz,
bo wiesz, obserwuję cię
bo boję się.
Boję boję boję boję boję boję boję boję się

Jestem powalonym psychopatą twoim.
Jeśli chcesz zobaczysz mnie jeszcze raz.
Jestem powalonym psychopatą twoim.
Jeśli chcesz zobaczysz mnie jeszcze raz.

Ukrywam się przed tobą
schowany jak ćma.
Nie widzisz mnie.
Krążę koło bloku
żeby sprawdzić
czy nie zdradzasz.
Chyba jesteś w domu,
widzę światło świeci się.
Jednak tu postoję,
może wyjdziesz gdzieś.
Może wyjdziesz gdzieś,
może zdradzić mnie chcesz,
bo wiesz, obserwuję cię
bo boję się.
Boję boję boję boję boję boję boję boję się,

Jestem powalonym psychopatą twoim.
Jeśli chcesz zobaczysz mnie jeszcze raz.
Jestem powalonym psychopatą twoim.
Jeśli chcesz zobaczysz mnie jeszcze raz.

Dym
Może nie widzisz tego, że
częściej lepiej jest niż źle.
Może ten dym przeraża cie.
Ja nie odejdę, nie bój się.
Czasami nie wiem dlaczego
nie mówisz do mnie nic.
Czasami to bardzo często.
Czasami musisz gdzieś iść.

Chyba wiesz już, że
dziś wieczorem nie spotkamy się.

Może nie widzisz tego, że
ja tak jak ty boję się.
Tam myśl, że wszystko kończy się
sprawia że bardziej kocham cie.
Czasami nie wiem dlaczego
nie mówisz do mnie nic.
Zaczyna robić się ciemno
Wiem, że musisz już iść.

Chyba wiesz już, że
dziś wieczorem nie spotkamy się.

Nerwowo trzymasz mnie za rękę.
W klatce papierosów dym.
Chyba pora pomyśleć o ucieczce
stąd gdzieś.
Gdzie nie będzie nikogo.
Tylko ja i ty.
Tak wiem, wiem.
To moje chore sny.
Stąd dobrze widać
jak miasto płonie.
W smutnym betonie
trzymamy się za dłonie.
Stąd dobrze widać
jak miłość ucieka.
Szczęście na nas
spogląda z daleka.

Dzień z życia kota
Ciąg sympatycznie starych kamienic,
najbliższy tramwaj linii 2A.
Dzień z życia kota się nie odmieni.
Już widzę drzwi zniszczone jak ja.

Oparłem głowę o brudną szybę.
Teraz się kiwa w rytmie świata ze szkła.
Kobieta z wąsem zmierzyła mnie wzrokiem.
Królewna Fiona w środku dnia

Jesteś szarym kotem jak ja.
Dzień z życia kota wygląda właśnie tak.
Jesteś szarym kotem jak ja.
Dzień z życia kota - tak dobrze go znasz.

Uśmiecha się chodnik srebrną kałużą.
On wie, że w tym miejscu lata się dłużą.
I tylko on widzi jak sto bloków w mieście
budzi się rankiem równocześnie.

Fabryka znak daje, pora do roboty.
Za chwilę chodnik rozdepczą koty.
Zielone światło - światło zielone.
Można przechodzić na drugą stronę.

Jesteś szarym kotem jak ja.
Dzień z życia kota wygląda właśnie tak.
Jesteś szarym kotem jak ja.
Dzień z życia kota - tak dobrze go znasz.

Emigrant
Właśnie się pakuje,
wyjeżdżam za granicę.
Mam symbole narodowe
Extra Mocne i Soplicę.
Kolega mi załatwił
w Brukseli pracę.
Jestem świeżo po studiach
więc pojadę i zobaczę.

Nudzi mi się, nic mi się nie chce...

W moim mieście zostali
tylko radni i harcerze.
Są chłopaki z Oazy,
mają całe życie zmazy.
Fajna laska jest w Biedronce
ale żółte ma zajady.
Wyjeżdżam za granicę,
tutaj nie dam sobie rady.

Nudzi mi się, nic mi się nie chce...

Erotyczny sen
Księżyc kusi żeby dotknąć Cię.
Sam już nie wiem, czego teraz chce.
Czuje się jak rozjechany jeż.
Będzie lepiej, gdy przytulisz mnie.

Ale Ciebie tutaj nie ma.
To był erotyczny sen.

Już zasypiam i widzę ciało Twe.
Nie przykrywam by napatrzeć się.
Czemu wszystkie gwiazdy śmieją się.
Przecież tylko księżyc o tym wie.

Ale Ciebie tutaj nie ma.
To był erotyczny sen.

Jesień
Kocham to miasto
jak przypalone ciasto.
Gdy nie wypiję
to nie mogę wtedy zasnąć.
Kocham policję ona zawsze mi pomaga
w ciepłej izbie
przetrwać do rana.
Kocham dziewczyny,
które tną się po żyłach.
Pracują ze mną w fabrycznych pyłach.
Najbardziej kocham
jesienny spacer.
Chociaż jesienią
najczęściej płaczę.

Dzisiaj jesień swoją kieszeń
pokaże nam.
Kolorowych, dziwnych liści
cały las.

Zawsze razem,
nie będziemy sobie pluli w twarz
nawet wtedy, gdy coś
eksploduje w nas.
Zobacz, kauczukowe miasto
Zjadł już czas. Zjadł już.
Patrzysz na mnie i mówisz:
pora iść w las.
Nasze życie wygląda
jak przypalona ćma.
Zobacz liście już spadają.
Kolorowy będzie świat, kolorowy.

Dzisiaj jesień swoją kieszeń
pokaże nam.
Kolorowych, dziwnych liści
Cały las.

Król i królowa
Sto razy prościej było by na pewno
gdybym był królem, a ty moją królewną.
Pachnące kwiaty, spacer po ogrodzie,
piękne fontanny, posągi na wodzie.
Sto razy prościej, nie ma słowa praca.
Biegamy z latawcem po naszych pałacach.
Pijemy jakieś wino, pewnie bardzo drogie,
bo takie piją właśnie królowie.
Sto razy prościej i wiem to na pewno,
na tym osiedlu jesteś królewną.
Cukrowa wata w długie wieczory,
korona z mleczy, kto ci zabroni?
Sto razy trudniej nie tracić lat,
zapytać o chodzenie i usłyszeć tak.
Ty jesteś moja, a ja jestem twój.
Będziemy żyć jak królowa i król.

Ty i ja motyle dwa.
Ty i ja pogromcy zła.

Sto razy prościej myśleć pozytywnie,
gdy życie płata figle, gdy coś nie wyjdzie.
Gdy z samego rana mówisz, że masz doła,
pamiętaj żeby żyć jak król i królowa.
Sto razy prościej kiedy się uśmiechniesz.
Zobaczysz, że wszystko wygląda pięknie.
Każdy nowy dzień to dar od boga.
Pamiętaj żeby żyć jak król i królowa.
Sto razy będę powtarzać te słowa,
sto razy dzisiaj i sto razy wczoraj.
Sto razy, aż rozboli cię głowa,
żeby żyć jak król i królowa.
To co mówiłem i co teraz powiem.
Czyli coś wiesz i coś się dowiesz,
że tak naprawdę to tylko love,
sprawia, że królestwo jest w tobie

Ty i ja motyle dwa.
Ty i ja pogromcy zła.

Lustro
Wyglądasz jak na wróble strach.
Chyba Cię znam.
Uśmiechasz się dziwnie tak.
Chyba Cię znam.
Myślisz, że nie masz szans.
Chyba Cię znam.
Czy Ty to nie ja?

Po drugiej stronie lustra
zastanawiam się
czy zmienić w sobie coś,
czy zostawić jak jest?
Po drugiej stronie lustra
można by rzec,
że nawet jakbym chciał,
nie zmienię się.

Wyglądasz jakbyś nie miał barw.
Chyba Cię znam.
Patrzysz na mnie dziwnie tak.
Chyba Cię znam.
Myślisz, że jesteś sam.
Chyba Cię znam.
Czy Ty to nie ja?

Po drugiej stronie lustra
zastanawiam się
czy zmienić w sobie coś,
czy zostawić jak jest?
Po drugiej stronie lustra
można by rzec,
że nawet jakbym chciał,
Nie zmienię się

Nietoperz
Kaśka to dynamit.
Batalistyczne piersi ma.
Językiem meserszmitem
oplata mój, że aż strach.
Nikt nie wiedz nas.
Chowamy się za bladym drzewem.
Czuję, że to ja
będę dzisiaj nietoperzem.

I noc nie uwierzy w to,
że ma 20 lat i trzeba
zabrać dzisiaj ją do nieba.
I noc nie chce wierzyć w to,
że ma 20 lat i trzeba
Zabrać dzisiaj ją.

Kaśka nie jest święta.
Za nią stoi anioł z procą
i czeka na znak.
Ze strachu skrzydła mu się pocą.
Ona śmieje się.
Patrzę na nią i nie wierze.
Na imię Kaśka ma
iI jest nietoperzem.

I noc nie uwierzy w to,
że ma 20 lat i trzeba
zabrać dzisiaj ją do nieba.
I noc nie chce wierzyć w to,
że ma 20 lat i trzeba
Zabrać dzisiaj ją.

Plecak
Miała plecak z naszywkami,
a on włosy miał do ramion.
Codziennie z rana popijali
papierosy kawą.
W jej pokoju pełno zwierząt.
Wszystkie tuli setki razy.
On natomiast gitar w chuj
i ściąga muzę z kazzy

Ich historia się zaczęła
gdzieś w czasach liceum.
On ostro jara zioło,
ona ma innych kolegów

Lecz każdy młody człowiek
ma do miłości głód,
więc zdrastwujtie pażałsta
i kak tjebia zawód

Ich historia się zaczęła
gdzieś w czasach liceum.
On ostro jara zioło,
ona ma innych kolegów

Długo nie musieli czekać
i byli już razem.
Na chodnikach w mieście
siali miłości zarazę.
Cały dzień się śmiali,
rozmawiali, całowali
i do końca świata
Sobie miłość przyrzekali.

Ich historia się zaczęła
gdzieś w czasach liceum.
On ostro jara zioło,
ona ma innych kolegów.

Różowe oczy
A mogło by
Tak zawsze być.
A mogło lecz
musimy iść.

Różowe oczy masz ty,
różowe oczy mam ja.

Jesteśmy tak daleko od domu,
za nami tylko kurz.
Ja jestem Clint Eastwood,
yy Penélope Cruz.
Nikt nas tutaj nie zna.
Czary mary nie do wiary.
Jedyni nasi kumple
to świerszcze i komary.

A mogło by
tak zawsze być.
A mogło lecz
musimy iść.

Różowe oczy masz ty,
różowe oczy mam ja.

Taki sam
A teraz będziesz sam,
dla siebie ona plan już ma.
Nie będzie słuchać kłamstw,
ma dosyć nocy we łzach.
Rozpoczął się już bal,
nie zaprosiła żadnych par.
Orkiestra cicho gra
jedną piosenkę, którą zna.

Jestem tak jak ty.

Nie chcesz kochać, to patrz
jak pocałunek kradnie jej wiatr.
Nie spyta ile ma lat,
w tańcu zaprosi na tamten świat.
Rozpoczął się już bal,
prócz niej i wiatru nie ma par.
Orkiestra cicho gra
jedną piosenkę, którą zna.

Jestem tak jak ty.

Tępa strzała
Przedmiot wyobrażony
To życie bez żony,
przedmiot materialny
to żywot marny.
A wszystko by było
jak słodka pyza.
Ale Ewa Adamowi
dała gryza.

Tępa strzała, że tralala.

I tak to się skończy
w pościeli nad ranem.
Nie ma romantyków
bo baby to dranie.
I tak jestem dziś na nie,
że mógłbym się zaprzeczyć.
Niekochaniem Cię zakocham
i będę się leczyć.

Tępa strzała, że tralala.

Ulica
Znają nas koty i śmietnikowe psy.
Włóczymy się z gitarą, co złego to nie my.
W południe się budzimy, wieczorem stoją kufle.
Do domu nad ranem prowadzą nas wróble.
Nasza muzyka jest przeterminowana
bo nie gramy techno w strojach batmana.
Nie mamy fortepiana jak Babadżaniana,
nie robimy lodów jak Doda czy Gaga.

Jesteśmy z ulicy i niech tak zostanie.
Wstajemy prawą nogą i niech tak zostanie.
Żyjemy tylko w antysloganie
i niech tak zostanie, i niech tak zostanie.

Mamy tu planetarny kontakt z Elvisem.
W piłkarzyki gramy nawet z Borysem.
Wiemy, że można skończyć remisem,
gdyby PO z PISEM popijało melisę.
Nie jesteśmy gratisem z podwójnym bisem.
Festynowym serwisem czy tanim komisem.
Jazzowym jadłospisem w pubie z Harrisem.
Ideologicznym na murze napisem.

Jesteśmy z ulicy i niech tak zostanie.
Wstajemy prawą nogą i niech tak zostanie.
Żyjemy tylko w antysloganie
I niech tak zostanie, i niech tak zostanie.

WKU
Siedzimy na stadionie,
jemy chrupki serowe.
Pod kurtką chowamy
piwo przed pałami.
Obstawiasz mi pojary,
chyba nie chce ci się palić.
Zresztą jakie to ma znaczenie,
nie jesteśmy w niebie.

Ja, ty, teraz, tutaj.
Wciągam przez nos zmarzniętego gluta.
Ja, ty, teraz, tu.
Ukrywamy się przed WKU.

To miasto zasypuje mnie perspektywami,
że piwo mogę wypić sam,
albo z kolegami.
To miasto zasypuje mnie perspektywami.
Ja piwa nie wypiję sam.
Tylko z wami.

Ja, ty, teraz, tutaj.
Wciągam przez nos zmarzniętego gluta.
Ja, ty, teraz, tu.
Ukrywamy się przed WKU.

Wojtek monter
Czasami mijam się z problemami.
Idealnie posługuję się używkami.
Wieczorami z kolegami.
I tak naprawdę to wszystko nas wali.
A dzisiaj nie będzie inaczej.
Co w kieszeni mam zaraz zobaczę.
Czy starczy mi na szczęście zielone.
Tak, tak.

Wojtek ma skąd dziś zmontować.
Wojtek dobrych kumpli ma.
Z Wojtkiem można imprezować
na zielono cały czas.

Wojtek monter już stoi ze stafem :)
Ja przechodzę obok dziwnym trafem.
Wyciągam rękę cześć stary jak leci,
Wojtek wyczaił moment, wcisnął mi pakiecik.
Fiku miku bez lipy w pakieciku.
Jest tak jak myślałem i zawsze kochałem.
Fiku miku bez lipy w pakieciku, bez lipy.

Wojtek ma skąd dziś zmontować.
Wojtek dobrych kumpli ma.
Z Wojtkiem można imprezować
na zielono cały czas.

Bejbe
Czasem jest tak,
że nie można w nocy spać
Radio, piwo i Ty.
Twój zniszczony płaszcz.
Za oknem czai się
jakiś dziwny zwierz.
Jeśli chcesz,
przenocuję Cię.

Przenocuję cię, bejbe.
Uspokój się, bejbe.
Nie pomyśl źle, bejbe
i nie mów nie.

Szaleje wiatr,
że nie można w nocy spać.
Patrzysz na mnie, a ja
trzymam twój zniszczony płaszcz.
Za oknem czai się
Jakiś dziwny zwierz.
Jeśli chcesz,
przenocuję cię.

Przenocuję cię, bejbe.
Uspokój się, bejbe.
Nie pomyśl źle, bejbe
i nie mów nie.

Marian Pakerski
Marian Pakerski - ksywa to drops.
Marian Pakerski - największy koks.
Marian to bufon, porwało go ufo.
Sam widziałem jak pod drzewem lałem.
Ale zacznę od początku, jak to się stało.
Mieliśmy grilla, było nas mało.
Moja dziewczyna, jej mały pies,
no i Marian Pakerski - największy dres.
Pijemy sobie, jakoś czas płynie.
Nagle walnął mnie z liścia
przy mojej dziewczynie.
Pogryzłem go w rękę, a w nogę pies.
Podarliśmy cały Mariana dres.
Marian był w szoku ...
Marian był w szoku, pobiegł do lasu.
W lesie narobił za dużo hałasu.
Poszedłem się wylać bo mnie cisnęło.
No i wtedy Mariana ufo zgarnęło.

Plan
Tak jak wczoraj mija dzień,
Plaża, chillout, potem sen.
Słońce spali zaraz cień,
Zimna Perła chłodzi mnie.

Zestaw niefortunnych zdarzeń
zamówimy dzisiaj w barze.
Gdy nie będziesz mnie pamiętać
w telefonie zobacz zdjęcia.

Mamy plan, ty i ja,
dzisiaj wieczór sam na sam.
Szkoda lat, by tak trwać,
sami zatrzymamy świat!

Mamy plan ty i ja,
dzisiaj wieczór sam na sam.
Sami zatrzymamy świat!

Tak jak wczoraj mija dzień.
Patrzysz na mnie z paru zdjęć.
Sam do siebie śmieję się.
Dzisiaj też nie powiem nie!

Mamy plan, ty i ja,
dzisiaj wieczór sam na sam.
Szkoda lat, by tak trwać.
Sami zatrzymamy świat!

Mamy plan ty i ja,
dzisiaj wieczór sam na sam.
Sami zatrzymamy świat!

 

Projekt i Wykonanie Kolorowe Projekty | ulica.art.pl